Chodel i okolice na rowerze [2025] W trójstyku trzech mezoregionów

Wyjazd na zajęcia rowerowe do Ratoszyna Drugiego był okazją na krótką wycieczkę po okolicach Chodla, wsi leżącej w trójstyku trzech mezoregionów Wyżyny Lubelskiej: Obniżenia Chodelskiego, Wzniesień Urzędowskich i Równiny Bełżyckiej. Cała trasa liczyła ok. 25 km, a najciekawsze na trasie poza walorami przyrodniczymi były ruiny kościoła jezuitów na wyspie oraz gotycko-renesansowy kościół kościół Trójcy Świętej i Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Chodlu.


Trasa wycieczki.


Po zajęciach wsiadam na rower i jadę z Ratoszyna na zachód drogą do Chodla. Pogoda jest niepewna i wieje, ale deszcz tylko straszy.


Odcinek Ratoszyn – Chodel.
Po lewej stronie drogi na małym kopcu znajduje się pomnik żołnierzy Armii Krajowej, uczestników akcji przeciwko Wehrmachtowi z 17 lipca 1944 roku pod dowództwem por. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”.



Chodel.
Niedaleko za pomnikiem żołnierzy AK skręcam w gruntową drogę w prawo i jadę nad chodelskie stawy. Droga jest podrzędnej jakości i o ile dobrze pamiętam jest chyba nawet oznakowana jako „droga prywatna”.


Chodel.
Pierwszym niezwykle ciekawym punktem na trasie są ruiny kościoła jezuitów, zlokalizowane na wyspie wśród stawów. Związki jezuitów z Chodlem sięgają końca XVI wieku, kiedy to część miejscowych dóbr została przekazana kolegium jezuickiemu w Lublinie. W 1616 roku stanęła tu drewniana kaplica, a kościół pw. Matki Bożej Loretańskiej zbudowano w latach 1736-50. Jednak jezuici nie cieszyli się nim zbyt długo, gdyż zakon uległ kasacji w 1773 roku. W kolejnych latach przeniesiono wyposażenie, m.in. do kościoła w Chodlu, a na skutek niekorzystnych warunków terenowych świątynia zaczęła coraz bardziej niszczeć.





Więcej zdjęć, w tym z wnętrza ruin można znaleźć na tej stronie.


Chodel.
Jadąc dalej gruntową drogą kieruję się w stronę centrum Chodla. Tu już w oddali widać piękny kościół z dominującą nad miejscowością wieżą.


Otoczenie kościoła w Chodlu.


Kościół parafialny pw. Trójcy Świętej i Narodzenia NMP w Chodlu wybudowano w latach 1530-84 w stylu renesansowym z elementami gotyckimi. Imponująca wieża od frontu ma 35 m wysokości. Historia samej parafii sięga 1326 roku.





Wnętrze kościoła, niestety dało się wejść tylko do przedsionka. We wnętrzu barokowy ołtarz z obrazem Matki Bożej Loretańskiej przeniesiony tu w 1785 roku z kościoła jezuitów na wyspie.


Chodel.
Rynek z rzeźbą Jezusa. Rynek nie jest szczególnie imponujący, ale na plus zdecydowanie fakt, że jest tam sporo zieleni, a nie betonoza.


Na rynku można było również obejrzeć wystawę poświęconą Hieronimowi Dekutowskiemu „Zaporze”.


Pomnik na rynku poświęcony czasom okupacji niemieckiej.


Z Chodla pojechałem na zachód, po drodze mijając obwodnicę w ciągu DW747 Lublin – Opole Lubelskie.
Tam, koło wsi Budzyń, zaczęły się już lasy w dolinie rzeki Chodelki.


Rzeka Chodelka, będąca prawym dopływem Wisły, o długości 49 km, płynąca przez teren Obniżenia Chodelskiego.


Chodelka, widok na wschód.


Lasy w rejonie Chodla i Chodelki są bardzo ładne, cały teren jest też objęty Chodelskim Obszarem Chronionego Krajobrazu. Jednakże po deszczu niektóre trasy są trudniej dostępne.


Niebieski szlak na drzewie to szlak „Dolina Chodelki„.


Jednakże problem ze szlakami rowerowymi jest właśnie taki jak widać. Robienie czegokolwiek „rowerowego” po nieprzejezdnym piachu powinno być zakazane. Turystyka rowerowa na wyznaczonej infrastrukturze nie może polegać na pchaniu roweru. Pchać rower to można na wyprawie w Pamirze, Karakorum albo na Gobi, a nie na czymś, co uważa się za produkt turystyczny. Tym bardziej, jeżeli ma tu ktoś przyjechać z dzieckiem w przyczepce rowerowej.


Niezależnie od jakości nawierzchni szlaku rowerowego sosnowy i pusty las to sama przyjemność.




Zalew w Chodlu, pięknie położony w lesie, jest piaszczysta plaża, gdy jest ciepło naprawdę warto tu przyjechać.


Chodel.
Ponownie mijam obwodnicę na DW747 i wracam do centrum Chodla. Jest też kawałek asfaltowej drogi dla rowerów, a potem jakaś bieda z kostki.


DW747 już nie biegnie przez centrum Chodla. Tu skręcam w lewo, a potem zaraz w prawo na lokalną drogę.


Chodel.
Na tyłach Urzędu Gminy znajduje się miejsce obsługi turystów, ale stojaczek rowerowy… Co za wizjoner wymyśla tak bezsensowne i niepraktyczne rzeczy?


Dlatego dobrze mieć rower z nóżką i być niezależnym od pomysłowych „stojaków” rowerowych.


Chodel.
Owocowy Szlak, związany z Lokalną Grupą Działania.


Odcinek Chodel – Borów.
Jedną z ciekawostek geologicznych są wychodnie skał kredowych, budujących podłoże Wyżyny Lubelskiej.


Lubię zbierać skały, więc i jedną zabrałem do domu.


Odcinek Chodel – Skrzyniec.
Chmury groziły, ale do samochodu nie miałem już w razie czego daleko.


Lokalne szlaki rowerowe.


Odbijam od drogi Chodel – Borzechów i skręcam w kierunku Ratoszyna Drugiego. Jestem na lekkim wzniesieniu, patrząc w lewo to już Wzniesienia Urzędowskie, a patrząc w prawo w oddali to już Obniżenie Chodelskie.


Ratoszyn Drugi.
Na koniec wycieczki jeszcze jeden kościół, tym razem neogotycki pw. św. Macieja Apostoła i św. Katarzyny, zbudowany w latach 1907-11.



Przy kościele znajduje się również drewniana dzwonnica z XVIII wieku.
Na tym kończy się wycieczka, dojeżdżam pod szkołę do samochodu, wrzucam rower na dach i wracam do Lublina.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *