Kazimierz Dolny kojarzy się nam wszystkim nie tylko z pięknym położeniem i architekturą, ale także z wielkimi tłumami turystów odwiedzającymi miasteczko. Tymczasem są takie dni w roku gdy turystów prawie nie ma i można wtedy w spokoju spacerować i kontemplować wieki historii pośród lessowych wzgórz. Zapraszam więc na pieszą wycieczkę po Kazimierzu z połowy grudnia br., przy pięknej słonecznej, aczkolwiek prawie mroźnej pogodzie.
Samochód zostawiam na parkingu koło kościoła świętej Anny i Świętego Ducha, znajdującego się tuż ponad nim. Jest to obiekt wzniesiony w stylu renesansu lubelskiego w latach 1649-71 na miejscu starszego drewnianego kościoła.

Kościół był niestety zamknięty więc schodami docieram do ul. Lubelskiej, która prowadzi do kazimierskiego Rynku.

Rynek to serce miasteczka, a tego dnia odbywał się tam targ warzywno-przedświateczny. I o ile funkcja handlowa jest dla rynków zupełnie naturalna, o tyle taka ilość samochodów psuje klimat miejsca i robi z niego wizualny parking.

Tymczasem zostawiam Rynek i kieruję się w ul. Zamkową. A przy niej, po lewej stronie patrząc w kierunku kościoła farnego, znajduje się pierwszy w Polsce pomnik kundla – psa o imieniu Werniks. Werniks jak widać cieszy się dużym powodzeniem, podobnie jak chociażby Il porcellino we Florencji.

Oś ulicy Zamkowej zamyka kościół farny pw. św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja. Wzniesiony już w XIV wieku, spłonął w wieku XVI, ale w latach 1610-13 został przebudowany i rozbudowany w stylu renesansu lubelskiego. Jasna fasada, podkreślone kolorami detale architektoniczne oraz czerwona dachówka w świetle słońca robią imponujące wrażenie.

Dawne nagrobki przy kościele farnym.

Wnętrze kościoła farnego pw. św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja. W ciągu dnia nie jest dostępne, ale nawet z przedsionka widać bogato zdobione sklepienie, tak charakterystyczne dla renesansu lubelskiego.

Obok fary znajduje się wejście na stary cmentarz przykościelny, zamknięty pod koniec XIX wieku. Jest tam pewna liczba wolno stojących nagrobków, a także upamiętnienie powstańców styczniowych. A w tle widać już oczywiście zamek.

Kolejny z pomników na cmentarzu z widoczną poniżej farą.

Wystawa poświęcona powstańcom styczniowym z 1863 roku.

I wspomniane wcześniej upamiętnienie powstańców styczniowych. Jest to oryginalna płyta z 1917 roku, przy której odbywają się w Kazimierzu uroczystości rocznicowe związane z powstaniem.

Zamek w Kazimierzu górujący nad cmentarzem, choć by do niego dojść trzeba wyjść z cmentarza koło kościoła i wrócić na ul. Zamkową – bezpośredniego przejścia na wprost nie ma.

Obrót o 180 stopni i panorama na cmentarz, farę, fragment miasteczka oraz dolinę Wisły.

Wracam do ul. Zamkowej i wspinam się pod górę by wejść na kazimierski zamek. Zbudowano go jako gotycki w XIV wieku za czasów Kazimierza Wielkiego, później w XVI wieku otrzymał renesansową szatę, by znaleźć się w ruinie po okresie wojen połowy XVII wieku. Bilet kosztuje 12 zł i (jeszcze) można tu dostać go w ładnej pamiątkowej wersji jak za dawnych czasów. Bilet obowiązuje na zamek i wieżę – przy tym drugim obiekcie nie ma kasy.

W pomieszczeniu po prawej stronie dziedzińca patrząc od wejścia znajduje się niewielka wystawa przedmiotów i elementów wyposażenia z dawnych czasów.

Są też opisane kolejne fazy budowy, przebudowy oraz upadku zamku.

Panorama z zamku w kierunku północno-wschodnim z tarasu widokowego na dolinę Wisły oraz leżącą powyżej zamku wieżę.

Panorama z zamku na zachód na dolinę Wisły.

I ostatni widok – na południowy-zachód czyli centrum Kazimierza z dominującą tam farą.

Dolne kondygnacje zamku.

A tu górne, czyli to co zostało z zamku lub też zostało odrestaurowane.

Zamek i wieżę dzieli dystans niecałych 200 m oraz pewna różnica wysokości.

Najpierw jedne schody żeby dojść do podstawy wieży, a potem drugie żeby wejść na jej szczyt. W budce odbywa się kolejna kontrola już zakupionych wcześniej biletów. Wieża (stołp) pochodzi z przełomu XIII i XIV wieku, ma ok. 20 m wysokości, średnicę ok. 10 m i grubość murów przekraczającą u podstawy 4 m.

Na wieżę zdecydowanie warto pójść, gdyż jest to najlepszy punkt widokowy w rejonie Kazimierza. Patrząc na południowy-zachód widać jak na dłoni centrum miasteczka a także Małopolski Przełom Wisły.

Panorama w kierunku północnym na zakole Wisły, ograniczone od wschodu wałem którym kończy się tu lessowy Płaskowyż Nałęczowski. W oddali widoczne Puławy i kominy Zakładów Azotowych.

Wracając z zamku można wejść na ścieżkę która prowadzi na Górę Trzech Krzyży – drugie wejście znajduje się przy dawnej dzwonnicy kościoła farnego.

Góra Trzech Krzyży i jedna z najbardziej znanych panoram Kazimierza.

Kościół farny u podnóża Góry Trzech Krzyży.

Wzniesienie o wysokości 175 m n.p.m. Trzy krzyże od których bierze nazwę postawiono w 1708 roku, a obecnie stojące są z 1852 roku.

Wracam drugim zejściem zaczynającym się przy dzwonnicy kościoła farnego.

Na Rynku dalej trwał w najlepsze handel i dominowały tam samochody, więc szybki tylko rzut oka na dwie najpiękniejsze renesansowe kamienice z 1615 roku – Kamienice Przybyłów pod Św. Mikołajem i Św. Krzysztofem, których nazwy pochodzą od imion właścicieli.

Podcienia w Kamienicach Przybyłów.

Przenoszę się na chwilę na drugą stronę Grodarza, by wspiąć się na wzniesienie na którym znajduje się kościół Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny i klasztor reformatów.

Oś widokowa ul. Klasztornej, a w tle Rynek i kazimierska fara.

Wnętrze kościoła Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny.

I jeszcze jeden punkt widokowy z niewielkiego placyku przy kościele Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny.

A na zakończenie wycieczki oczywiście punkt obowiązkowy – zakup kogutów w słynnej piekarni Sarzyńskiego przy ul. Nadrzecznej.
