Velo Dunajec – Wiślana Trasa Rowerowa [2024] Cz.3 Niepołomice – Węgrzce Wielkie

Trzeciego dnia wyjazdu rowerowego z Tarnowa do Krakowa pokonaliśmy niespełna 25 km, odwiedzając po drodze m.in. piękny Zamek Królewski w Niepołomicach. Opuściliśmy ostatecznie drogę dla rowerów w ciągu Wiślanej Trasy Rowerowej i bocznymi drogami dojechaliśmy do Węgrzc Wielkich.


Wiślana Trasa Rowerowa – Przysiółek Łaźnia.
Godzina 5:45, rześki poranek i wschodzące zza wiślanego wału słońce już niedługo zacznie ogrzewać nasze namioty.


Gdy wszyscy śpią idę na krótki spacer na wał Wisły. Na Wiślanej Trasie Rowerowej jeszcze pustki, chociaż jazda o takiej porze jest prawdziwą przyjemnością.


Absolutna poezja, czyli poranne mgły nad Wisłą i paleta kolorów od wschodzącego słońca. Zabrakło tylko leżaka, żeby się położyć i tak kontemplować rzeczywistość.



Po 8 rano jesteśmy już dawno na nogach, na śniadanie dojadamy również wczorajszą kolację.


Po dosyć grzecznym poranku pogoda zaczęła się psuć, radar pokazywał opady od strony Niepołomic, czyli kierunku w którym mieliśmy jechać. Około 9:30 zaczęliśmy zbierać obóz, a konkretnie zwykle jest to to domena Franka, który bardzo lubi bawić się w małego technika i składanie/rozkładanie namiotu.


Trasa trzeciego dnia wycieczki, niecałe 25 km, gdyż w porze obiadowej mieliśmy być już u rodziny w Węgrzcach Wielkich.


Wiślana Trasa Rowerowa. Odcinek Łaźnia – Niepołomice.
Tego dnia było zauważalnie chłodniej, ale i tak mogliśmy jechać w krótkim rękawku.


Tu jak widać asfalt jest mokry, momentami trochę próbowało padać, ale i tak pogoda nas oszczędziła.


Przystanek po drodze, trzy słodkie misiaki i para rowerzystów jadąca w przeciwnym kierunku.


Wiślana Trasa Rowerowa.
Dojechaliśmy już do Niepołomic, choć do samego centrum jest jeszcze kawałek. Na razie odcinek łącznikowy który zjeżdża w dolinę Wisły i przechodzi pod mostem w ciągu DK75.


Wiślana Trasa Rowerowa. Niepołomice.
Wyjechaliśmy za mostem i tu żegnamy się z WTR. Dalej po wale godzinę drogi stąd byłby już Kraków, ale my zjeżdżamy obejrzeć centrum miasta.


Niepołomice, ul. Kolejowa.
I odpowiedź na pytanie, dlaczego w wielu przypadkach korzystanie z infrastruktury rowerowej nie ma sensu. Po lewej parkujący bus, który zostawił tyle miejsca, że np. Franek jadący z sakwami mógłby się nie zmieścić i zahaczyć o niego. Za chwilę samochód, który łamie przepisy dotyczące postoju – cumowanie kołem na chodniku lub trasie rowerowej jest wpisane w DNA prawie każdego Polaka, choćby jezdnia miała 20 m i nie było na niej ruchu. A jeszcze kawałek dalej cały ciąg jest przegrodzony pracami drogowymi.
Jeszcze inna kwestia, to mania projektantów, że w asfaltowych ciągach rowerowych robią zjazdy z kostki brukowej, co jest absurdalne. Na takim ciągu kierujący rowerem ma ustawowe pierwszeństwo przed pojazdami, które korzystają ze zjazdu. Tymczasem zmiana nawierzchni wielu sugeruje, że jest odwrotnie, a do tego każdy taki zjazd to obrzeża i nierówna kostka brukowa.
Wiele upłynie wody w Wiśle, zanim inżyniery w Polsce nauczą się budować nowoczesną, wygodną i bezpieczną infrastrukturę rowerową.


Niepołomice. Dworzec autobusowy. W oddali zadaszona wiata na rowery.


Niepołomice. Ostatnia prosta przed Zamkiem.
Tu też ciekawostka przyrodnicza – na jezdni wymalowano coś, co wygląda na pasy ruchu dla rowerów, chociaż nie ma to wymaganej szerokości. Wcześniej był znak C-13 „droga dla rowerów”, który dotyczył czegoś co wygląda jak chodnik o szerokości 1,5 m. A tu z kolei jest znak B-2 z tabliczką „Nie dotyczy rowerów” (i spoko), ale na jezdni wymalowano coś co wygląda jak przejazd dla rowerów (i nawet są tam linie P-11), tylko że nie ma znaku pionowego D-6a. A potem na jezdni jest… no właśnie co? W Polsce jest ruch prawostronny.
Pytanie więc – co autor projektu organizacji ruchu miał na myśli i jak ten projekt w ogóle został zatwierdzony (SOR na drogach gminnych i powiatowych w Niepołomicach zatwierdza Starosta wielicki).


Niepołomice. Docieramy do Zamku Królewskiego.


Główna brama wejściowa na Zamek od strony zachodniej.


A tu już strona południowa Zamku.


Niepołomice.
Po południowej stronie Zamku Królewskiego znajdują się Ogrody Królowej Bony.


Niepołomice.
Skarbów w organizacji ruchu cd. Takie oznakowanie jest niezgodne z przepisami i nie ma żadnej mocy prawnej. Pod znakiem C-16 „droga dla pieszych” nie można umieszczać żadnych tabliczek (kiedyś można było dać np. „Nie dotyczy rowerów”), a ponieważ rower jest pojazdem to jego prędkość może wynikać z obecności strefy zamieszkania (20 km/h), obszaru zabudowanego (50 km/h), strefowych ograniczeń prędkości (najczęściej 30 km/h) lub znaku B-33 „ograniczenie prędkości”.


Niepołomice.
Zamek będzie za chwilę, bo jedziemy na razie na Rynek. A na rynku pomnik-fontanna Justyny, córki leśniczego, która wg legendy uratowała króla Stefana Batorego. Król polując w Puszczy Niepołomickiej ranił tura, ale po gonitwie zwierzę zwróciło się przeciwko niemu. Justyna miała pojawić się w lesie i uratować króla od śmierci, zabijając zwierzę strzałem z kuszy.
Legend z polowań w polskiej historii jest wiele, mi najczęściej zdarza się uczniom opowiadać tą o Świętym Emeryku, synu króla Stefana Wielkiego, polującym w Puszczy Świętokrzyskiej, która dotyczy pozostawienia relikwii drzewa Krzyża Świętego w klasztorze na Świętym Krzyżu.


Rynek w Niepołomicach.
Tu robimy dłuższą przerwę idąc na bardzo dobre lody.


Niepołomice.
Na południe od Rynku podjeżdżamy zobaczyć inny skarb miasta, czyli kościół pw. Dziesięciu Tysięcy Męczenników.


Brama prowadząca do kościoła.


Przejście w zachodnim murze.


Przepiękne wnętrze kościoła pw. Dziesięciu Tysięcy Męczenników.


Kościół pw. Dziesięciu Tysięcy Męczenników został zbudowany w stylu gotyckim z fundacji króla Kazimierza Wielkiego w latach 1350-58. W 1596 roku od strony południowej została dobudowana renesansowa kaplica grobowa rodziny Branickich (tu widoczna na zdjęciu). W 1640 roku Stanisław Lubomirski dobudował drugą kaplicę, już barokową, po stronie północnej (na kolejnych zdjęciach), poświęconą św. Karolowi Boromeuszowi.


Obchodząc kościół na gotyckiej ścianie prezbiterium spotykamy malutkie ossuarium, które przypomina o dawnym cmentarzu, który znajdował się przy kościele.


I północna strona kościoła, czyli barokowa kaplica św. Karola Boromeusza.



Wracamy tymczasem pod Zamek, przy którym znajduje się pomnik króla Kazimierza Wielkiego, odsłonięty w 2004 roku z napisem głoszącym: Niepołomiczanie królowi, który nam kościół i zamek zbudował, a piękną legendą miłość do przodków naszych opromienił.


Na rogu Parku Miejskiego im. Andrzeja Wimmera znajduje się kapliczka z 1859 roku.


Niepołomice. Na początek obchodzimy z rowerami Zamek dookoła. Widoczne rzeźby mają przedstawiać Jagiełłę i Witolda.


Zachodni narożnik Zamku Królewskiego. Ktoś kto jest tu pierwszy raz mógłby powiedzieć – zamek jak zamek, całkiem spory, z przyporami, ale bez fajerwerków. Tyle, że te fajerwerki, to są dopiero w środku.


Na błoniach poniżej wzgórza zamkowego odbywała się jakaś impreza jeździecka, ale to nie nasze klimaty. Jazdy na koniach tak samo jak jazdy na nartach kompletnie nie czuję i nie praktykuję.


Jest zamek, jest i rycerz.


Pora więc i na fajerwerki, czyli dziedziniec wewnętrzny Zamku Królewskiego w Niepołomicach.
Pierwszy zamek w innej jeszcze niż widzimy obecnie formie powstał w XIV wieku czasach Kazimierza Wielkiego, służąc zarówno potrzebom obronnym jak i miejscu wypraw na polowania do rozległej Puszczy Niepołomickiej. Kluczowe zmiany zaszły w nim w XVI wieku za panowania Jagiellonów – Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta, kiedy to zamek otrzymał formę zamkniętego czworoboku oraz renesansowe krużganki.
Koniec świetności zamku przynosi potop szwedzki, mimo późniejszych prób naprawy za czasów królów Saskich. W 1772 roku Niepołomice trafiają pod panowanie Habsburgów, wtedy to rozebrana zostaje trzecia kondygnacja, zamek zostaje wzmocniony przyporami i przeznaczony na koszary. Obecnie, po gruntownym remoncie, nasz „drugi Wawel” jest prawdziwą perłą na mapie Polski.


Dzięki uprzejmości jednego z pracowników Muzeum zostawiamy rowery w kącie przy drzwiach i idziemy na zwiedzanie.



Stańczyk, czyli nadworny błazen dwóch ostatnich Jagiellonów na tronie polskim.


Wchodzimy na piętro, skąd najlepiej widać piękno niepołomickich krużganków.


Żegnamy się niestety z Zamkiem i ruszamy już w kierunku Węgrzc. Ale po drodze, jeszcze w Niepołomicach, odwiedzamy Kopiec Grunwaldzki, którego budowa rozpoczęła się w 500-rocznicę bitwy (1910 r.), a oficjalnie odsłonięto w 1915 roku. Kopiec ma 14 m wysokości i 30 m średnicy i podstawy.


Przy kopcu od strony ulicy znajduje się pomnik króla Władysława Jagiełły, zwycięzcy spod Grunwaldu.


Na szczycie Kopca Grunwaldzkiego w Niepołomicach.


Z Niepołomic do Węgrzc Wielkich jedziemy już tylko ogólnodostępnymi drogami albo przebijamy się przez piachy i krzaki.


Odcinek Niepołomice – Węgrzce Wielkie.


Odcinek Niepołomice – Węgrzce Wielkie.
To też jest urocze, bo wg znaków nie możemy tędy jechać.


Odcinek Niepołomice – Węgrzce Wielkie.
Później asfalt się skończył, więc walczymy z piachem wśród pięknych sosen obok A4, mimo iż widać że wiele osób się tędy porusza. Niestety, w Polsce nie ma problemu z budową dróg szybkiego ruchu, ale zadbanie o ciągłość i przejezdność równoległych bezpiecznych dróg pod kątem np. rowerzystów jest regularnie ignorowane. Kto jeździ rowerem ten wie jak jest. Na końcu lasu zaliczyliśmy jeszcze skakanie z rowerami przez taki ni to strumyk, ni to kanalik.


Przekraczamy linię kolejową Kraków – Tarnów.


Wreszcie udało nam się przedostać bocznymi drogami do celu w Węgrzcach Wielkich. Przed 15 kończymy rowerowy dzień i ostatnią noc na wycieczce już nie nocujemy w namiocie.


Warto odwiedzić:

Historia Zamku Królewskiego w Niepołomicach

Historia kościoła w Niepołomicach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *