Velo Dunajec – Wiślana Trasa Rowerowa [2024] Tarnów-Kraków zapowiedź

W miniony długi weekend 15-18 sierpnia wybraliśmy się trzyosobowym składem na trasy Velo Małopolska, przejeżdżając rowerami z Tarnowa do Krakowa przez Velo Dunajec i Wiślaną Trasę Rowerową. Po paru latach podróżowania w przyczepce był to pierwszy poważniejszy wyjazd dla młodszego syna (7 lat), który dzielnie i z entuzjazmem pokonał liczącą ok.150 km trasę. Równe asfaltowe wały wzdłuż Dunajca i Wisły są super dla dzieci które dopiero na poważnie uczą się długodystansowej jazdy rowerem z sakwami. Całości oczywiście dopełniły dwa noclegi w namiocie, w tym jeden z ogniskiem. Na trasie cieszyliśmy się głównie przyrodą doliny królowej polskich rzek, zwiedzania poza Niepołomicami było niewiele, także podczas przejazdu przez Tarnów i Kraków. Dziś krótka zajawka, pełna relacja będzie później.


Mapa całego wyjazdu. Kropki to miejsca noclegów.
Dystans pokonany w kolejne dni:
Dzień 1: 45,78 km
Dzień 2: 54,98 km – rekord życiowy Franka (54,76 km)
Dzień 3: 24,44 km
Dzień 4: 27,05 km


Każda wycieczka ma swój początek, dla nas tym razem był to renesansowy rynek w Tarnowie.


Większość trasy pokonaliśmy wśród letniej przyrody po asfaltowych drogach prowadzących po wałach Dunajca i Wisły. Na pewnych odcinkach drogi dla rowerów po wałach zastępują drogi ogólnodostępne z niewielkim ruchem samochodów.


Wschód słońca na Wiślanej Trasie Rowerowej, czyli poezja dla duszy.


Spanie w namiocie to coś co uwielbiamy podczas rowerowych wyjazdów z sakwami. No i najlepsza poduszka na świecie, czyli nasz pluszowy Hipopotam.


A zaczęło się oczywiście od dojazdu z Lublina do Tarnowa. Niestety samochodem, ale to już wina PKP Intercity, bo w IC Hetman Lublin – Zielona Góra nie ma w ogóle możliwości przewozu rowerów. A jest to pociąg o idealnych wręcz godzinach (rano z Lublina, po południu z Krakowa/Tarnowa) przy wyjeździe na trasy rowerowe we wschodniej części woj. małopolskiego.


Przejazd przez Tarnów był pewnym wyzwaniem, niestety miasto oferuje dosyć marnej jakości infrastrukturę rowerową, tym bardziej gdy jedzie się z dzieckiem. Ale gdy przekroczyliśmy Dunajec, od razu czekał na nas równy asfalt, którym pojechaliśmy w kierunku ujścia do Wisły.


Cała sieć Velo Małopolska biegnąca po wałach rzecznych nie ma miliarda kilometrów barierek, więc jazda jest naprawdę przyjemnością. I o dziwo ludzie wiedzą jak jeździć i nie spadają masowo z wału.


Entuzjazm Franka do jazdy po przesiadce na rower 20 cali jest ogromny. Choć z drugiej strony żal trochę 11 lat jazdy z przyczepką rowerową, najpierw z jednym, potem z drugim synem.


Velo Dunajec. Jedziemy sobie…


Pomnik Bohaterów Września w Biskupicach na Velo Dunajec.


Velo Dunajec. Słońce coraz niżej, jeszcze trochę i czas szukać jakiegoś pola na nocleg.


Velo Dunajec/WTR. Znaleźliśmy coś na mapie Google za Wietrzychowicami, zjechaliśmy z głównej trasy, a tam za wałem.. Stary Cmentarz. Na drzewach poprzybijane krzyże, do tego trochę nagrobków, pozostałości po kaplicy, a do tego gniazdo szerszeni… Klimat niezły, ale pojechaliśmy szukać dalej.


Velo Dunajec/WTR. Dobre miejsce na namioty znaleźliśmy nieco dalej za wsią Demblin. A że lubimy ogniska, to piła i siekiera w ruch, idziemy szukać opału.


Velo Dunajec/WTR. Z opałem było jednak średnio, ale znaleźliśmy częściowo uschnięte drzewo z którego po upiłowaniu dużego konara mieliśmy czym palić i upiec kiełbasy.


Wiślana Trasa Rowerowa.
Drugiego dnia tuż po minięciu ujścia Dunajca do Wisły młody złapał gumę (stara i zużyta opona, poddała się zwykłemu zszywaczowi biurowemu, który nie wiadomo co tam robił). Także gdy ja zmieniałem dętkę…


… to Krzysiek pojechał zobaczyć połączenie Dunajca (z prawej) z Wisłą (z lewej). Niestety – prom z Ujścia Jezuickiego do Opatowca już nie pływa.


Wiślana Trasa Rowerowa.
W Kopaczach Wielkich znów wspieramy lokalny biznes – na tym właśnie polega wartość dodana dobrych tras rowerowych – są turyści, lokalsi zarabiają.


Wiślana Trasa Rowerowa.
Była dopiero 10, ale upał na dworze był już konkretny. Także na MORze w Kopaczach Wielkich zrobiliśmy długą ponad godzinną przerwę na śniadanie i odpoczynek po porannych kilometrach. Tam też spotkaliśmy kilka innych ekip sakwiarskich, jadących w różnych kierunkach.


Cumulusy robiły robotę.


Młodzież najmłodsza wielce zadowolona. I wcale nie potrzebowała telefonu ani komputera!


W przeciwieństwie do odcinka wzdłuż Dunajca, na WTR Wisłę widać dużo częściej.


Uście Solne – kolejna wizyta w sklepie i długi odpoczynek na rynku, gdzie wita na Król Kazimierz Wielki.


Wiślana Trasa Rowerowa.
Nadeszło popołudnie, kolory się zmieniły, dolina Wisły robi się coraz węższa.


Na koniec dnia szukaliśmy noclegu na polach, ale warunki były średnie. Pomny doświadczeń z wypraw po Ukrainie Krzysiek zagadał więc z właścicielami jednego z gospodarstw przy trasie, którzy bez problemu zgodzili się byśmy w ich sadzie rozbili namioty.


Gdy nie ma restauracji to gotujemy sami – papryka, cebula, oliwki podsmażone na oliwie z przyprawami, potem zalane pomidorami z puszki i podane z makaronem – wypas. No może poza komarami…


Poranne mgły dnia trzeciego nad doliną Wisły.


Od rana od Krakowa na radarze opadowym szły ciężkie opady. U nas jednak tylko pokropiło, więc mieliśmy dużo szczęścia wciskając się pomiędzy dwa sąsiednie fronty opadowe.


Meta coraz bliżej, tu zjeżdżamy z WTR do Niepołomic.


Niepołomice.
Kościół pw. Dziesięciu Tysięcy Męczenników.


Niepołomice.
Zamek Królewski z XIV wieku, później przebudowany na renesansowy. W Niepołomicach robimy dłuższą przerwę i jemy wspaniałe lody na rynku.


Niepołomice.
Wyjeżdżając z miasta zahaczamy jeszcze o Kopiec Grunwaldzki.


Jadąc na nocleg do rodziny w Węgrzcach Wielkich poruszamy się głównie po drogach w ruchu ogólnym. Co ciekawe – zgodnie z polskimi przepisami Franek powinien tu jechać po lewej stronie drogi (jak pieszy). Ale szerzej o tych wybitnych głupotach Prawa o Ruchu Drogowym przy jeździe z dzieckiem w pełnej relacji.


W rejonie autostrady A4 przed Węgrzcami kończy się nam asfalt, więc pchamy…


Kraków.
Ostatni dzień to dojazd do Krakowa i podróż przez Bieżanów i Prokocim do centrum miasta. Naturalnie odwiedzamy jedną z najważniejszych inwestycji w ostatnich latach czyli kładkę na ul. Kamieńskiego, stanowiącą świetne ułatwienie przy dojeździe z południa miasta do centrum.


Obowiązkowy żółwik z dzielnym 7-latkiem nad Wisłą przy Wawelu.


Oficjalnie kończymy naszą wycieczkę na Rynku Głównym. Mając mało czasu pędzimy od razu na dworzec kolejowy, gdzie łapiemy regio do Tarnowa.


Tarnów.
Wysiadamy na dworcu i jedziemy jeszcze parę kilometrów na osiedle gdzie zostawiliśmy samochód.
Wyjazd okazał się być bardzo udany, trasa była idealna jak na 7-latka. Pełna relacja – w późniejszym terminie. Zapraszam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *