Korzystając z dobrej pogody i wolnego dnia w Święto 3 Maja 2024 roku wybraliśmy się z synem na wypad rowerowy w ramach którego zrobiliśmy pętelkę do ujścia Dunajca do Wisły, ze startem i metą w malowanym Zalipiu. Skorzystaliśmy z fragmentów asfaltowych tras po wałach wzdłuż Wiślanej Trasy Rowerowej i Velo Dunajec, w tym dwa razy z promów.
Ponieważ podczas długiego weekendu bazowaliśmy na podkarpaciu, to na start do Zalipia dojechaliśmy samochodem. Na wycieczce pomocna była mapa tras rowerowych wydanych przez Velomałopolska.

Trasa wycieczki, czyli Zalipie – Gręboszów – WTR – ujście Dunajca do Wisły – VeloDunajec – Zalipie.
Łącznie lajtowe 48 km.

Zalipie.
Samochód zaparkowaliśmy koło kościoła pw. św. Bartłomieja w Zalipiu. Już siedziba OSP podpowiadała, że jesteśmy w malowanej wsi.

Kierując się w stronę Domu Malarek mijamy uroczy kolorowy domek.

Dom Malarek w Zalipiu w dniu 3 maja był zamknięty, więc cieszyliśmy oczy i duszę otoczeniem.

Studnia i kolejna urocza chatka przy Domu Malarek.

Z Domu Malarek transferujemy się pod Zagrodę Felicji Curyłowej. Wstęp płatny, 12 zł normalny, 9 zł ulgowy. Tu jeden z trzech domów objętych zwiedzaniem.

Nie to żeby celowo, ale trochę kilometrów jazdy pokryło nam się ze szlakiem Greenways.

Zalipie.
Prywatna posesja na przeciwko zagrody Felicji Curyłowej, gdzie można kupić m.in. pamiątki.

Wnętrze domu Felicji Curyłowej, która jako pierwsza rozpoczęła malowanie wnętrza domu, później wyszła z tym na zewnątrz, a potem kolejni mieszkańcy wsi poszli jej śladem.


Dom ludowej malarki Stefanii Łączyńskiej z XIX wieku, który w 2018 roku został przeniesiony i zrekonstruowany na terenie Zagrody.


Odcinek Zalipie – Gręboszów.
Najszybciej do Wiślanej Trasy Rowerowej byłoby pojechać na północ, ale chcieliśmy zobaczyć jeszcze miejscowość majora Sucharskiego.

Gręboszów.
Kopiec z Pomnikiem Grunwaldzkim na wjeździe do miejscowości od strony Zalipia.

Gręboszów.
Przy szkole podstawowej znajduje się pomnik majora Henryka Sucharskiego, dowódcy obrony Westerplatte we wrześniu 1939 roku, który urodził się w Gręboszowie w 1898 roku.

Barokowy Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gręboszowie z połowy XVII wieku.

Odcinek Gręboszów – Borusowa.
Bocznymi drogami jedziemy na północny-wschód, by dotrzeć do Wiślanej Trasy Rowerowej.

Wszyscy mają rzepak, mamy i my.

Borusowa / Wiślana Trasa Rowerowa.
W rejonie mostu na Wiśle w Nowym Korczynie wjeżdżamy na WTR. Rok wcześniej zamykałem tu pętlę ze startem i metą w Szczucinie, a dziś pojedziemy na zachód a nie na wschód. Na trasie mimo jej oddalenia od większych miast ruch rowerowy był zauważalny, zarówno turystyczny jak i lokalny.

Wiślana Trasa Rowerowa, odcinek Borusowa – Ujście Jezuickie.
WTR leci wałem rzeki w pewnym oddaleniu od niej, więc nie zawsze tą Wisłę widać.


Piękna i soczysta zieleń, śpiewające ptaki, słowem relaks.

Wielkim szczęściem tej trasy jest to, że lobby narodowych barierek nie wsadziło tu swoich brudnych łap i nie zeszpeciło krajobrazu „w imię bezpieczeństwa”, a jednocześnie nie ma tu „ekologicznego” błota i kamieni tylko równy asfalt dostępny dla wszystkich, małych i dużych, szybkich i wolnych.

Wiślana Trasa Rowerowa, Ujście Jezuickie.
W Ujściu skończył się asfalt na wale i zjechaliśmy na ogólnodostępną drogę, którą można dotrzeć do dawnej kursującego promu przez Wisłę do Opatowca. Promu niestety nie ma i jest to bardzo zła wiadomość dla turystów rowerowych, bo znacząco ogranicza dostępność WTR (najbliższy most jest w Nowym Korczynie).

Wiślana Trasa Rowerowa, Ujście Jezuickie.
Miejsce to działa jak magnes, gdyż tu właśnie do Wisły (dalej z lewej) wpada Dunajec (bliżej z lewej). Słońce grzało dosyć mocno i marzył nam się jakiś sklep (ten był na pewno w Opatowcu), ale jeden z licznych rowerzystów podpowiedział, że w Ujściu jest czynny sklep, więc z przyjemnością skorzystaliśmy wspierając lokalną gospodarkę.

Odcinek Ujście Jezuickie – Siedliszowice.
Wyjeżdżając z Ujścia na południe lokalną drogą (tu do promu nie ma drogi dla rowerów wzdłuż Dunajca) odwiedziliśmy cmentarz wojenny z 1915 roku, na którym pochowani są żołnierze chorwaccy.


Jest i nawet kurhan.

Droga w bok kieruje nas do przeprawy promowej Wietrzychowice-Siedliszowice przez Dunajec.
Prom jest bezpłatny i kursuje co chwilę w obie strony. Czynny jest w godzinach 6-18, a od czerwca do września w godzinach 6-20.


Tu już na lewym brzegu

Wietrzychowice.
Zaraz za promem dojeżdżamy do krzyżówki, gdzie stykają się Wiślana Trasa Rowerowa z Velo Dunajec.

Velo Dunajec, odcinek Wietrzychowice – Pasieka Otfinowska.
Tu zaczyna się/kończy Velo Dunajec, choć do ujścia do Wisły jest stąd jeszcze ze 6 km. Kto chce z lewej strony rzeki dojechać do ujścia musi objechać lokalnymi drogami Wietrzychowice, a potem wrócić na asfaltową drogę dla rowerów na wał i jechać już po WTR.

Pojechaliśmy po wale tyle, na ile nam czas pozwalał, ale normalnie jadąc na południe dociera się do Tarnowa.

Tu zjeżdżamy z trasy i lecimy na kolejny prom, by wrócić na prawy brzeg Dunajca.

Dunajec przy przeprawie promowej Pasieka Otfinowska-Otfinów.

Przeprawa promowa Pasieka Otfinowska-Otfinów.
Ten prom również jest bezpłatny i kursuje co chwilę, ale dłużej niż wcześniejszy bo od 5 do 21.

Dużo rowerzystów, dużo. Standard trasy robi robotę, gdyby tu było błoto, piachy i kamienie, to tych ludzi na rowerach by tu nie było.

Otfinów.
Kościół Apostołów Piotra i Pawła, odbudowany po zniszczeniach w czasie I wojny światowej.

Niwki (chyba).
Malowanki domów można spotkać nie tylko w Zalipiu, ale także w sąsiednich wsiach.
Z Oftinowa wracaliśmy już bez postojów, dojechaliśmy do samochodu, załadowaliśmy rowery na dach i wróciliśmy na podkarpacie.
