Rowerem przez Równinę Parczewską i Pradolinę Wieprza [2021]

W drugiej połowie sierpnia 2021 roku wybraliśmy się trzyosobowym składem by pokręcić się rowerami i przyczepką po mniej znanych rejonach woj. lubelskiego, na pograniczu Polesia Zachodniego i Niziny Południowopodlaskiej. Start i meta zlokalizowane były w Parczewie, z którego ruszyliśmy na północ do Rezerwatu „Czarny Las”, a dalej do Wohynia, w rejony dawnej granicy Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Potem były jeszcze związane z Firlejami Czemierniki i długi wieczorny powrót do Parczewa. Cała pętla liczyła 70 km.



Parczew.
Z uwagi na remont linii kolejowej Lublin – Łuków między Lubartowem i Parczewem do Parczewa pojechaliśmy samochodem.


Parczew.
Po ogarnięciu zakupów i rozładowaniu rowerów i przyczepki ruszyliśmy kawałeczek wylotówką w kierunku Lublina. Po niedawnej przebudowie cała ponad 30 km DW815 do Lubartowa posiada bardzo dobrej jakości asfaltową drogę dla rowerów, za którą brawa dla Zarządu Dróg Wojewódzkich w Lublinie.


Odcinek Parczew – Czarny Las.
Z DW815 odbiliśmy drogą do Wierzbówki, za którą zaczęła się leśna droga. Frankowi zachciało się spacerować więc poszedł przed siebie


Poszedł i wrócił, ale dalej póki co idziemy sobie spacerem przed siebie.


Grzybów nie brakowało, takich pięknych również.


Im dalej w las tym droga była gorsza, ale takie atrakcje traktowaliśmy jak przygodę.


Ostatnie fragmenty błota.


Skończył się las, zaczął asfalt, a my dotarliśmy do Milanowa.
Po drodze mijamy kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny z drugiej połowy XIX wieku.


Milanów.
W centrum wsi znajduje się spory park a w nim pałac Uruskich z XIX wieku. Z drogi ledwo go widać, ale gdy podejdzie się bliżej naprawdę zachwyca swoim wyglądem oraz piękną zielenią.


Pokręciliśmy się trochę po parku, choć na części jest zakaz wstępu. Klimat jak we Włoszech, idealne miejsce na kameralny pensjonat.


Odcinek Parczew – Czarny Las.
Wyjechaliśmy z Milanowa i dalej jedziemy na północ.


Jakieś 10 km na północ od Parczewa zaczyna się ścieżka przyrodnicza „Czarny Las”. Od strony Milanowa jest wiata z miejscem na ognisko, przy której zrobiliśmy drugie śniadanie.


Ścieżka przyrodnicza „Czarny Las”.
Ruszyliśmy więc na ścieżkę, dużą część idąc bo Franek dalej miał ochotę na spacery.


Centralną część ścieżki zajmuje drewniana kładka. Jest na tyle szeroka, że dało radę zmieścić się z przyczepką.


Początek był dosyć standardowy, ale w części środkowej jest jest bardzo ładnie.



A tu było najładniej, serce całej ścieżki z wieżą widokową.




Co tu ukrywać, biwakowałoby się na lub pod tą wieżyczką.


Opuściliśmy ścieżkę przyrodniczą „Czarny Las” i ruszyliśmy w kierunku Wohynia.


Odcinek Czarny Las – Wohyń.
Lokalna poezja.


Takie twarde szutry o dosyć dużej równości są całkiem spoko pod przyczepkę.



Przecinamy linię kolejową Lublin – Łuków.


Wohyń, jak sama nazwa wskazuje.


Wohyń.
Wieś, dawne miasto, leżące w powiecie radzyńskim. Przy zespole szkół od 2015 roku stoi pomnik poświęcony Unitom Podlaskim.


Przy rynku znajduje się kościół pw. św. Anny z połowy XIX wieku. W środku nie byliśmy, bo akurat trwały przygotowania do ślubu – takie uroki wycieczek w soboty. W Wohyniu planowaliśmy jakiś obiad, ale lokalna gastronomia zawiodła więc skończyło się na jakichś zamiennikach w sklepie.


Z Wohynia obieramy kierunek na południe, ale zanim wyjedziemy to na skraju wsi odwiedzamy jeszcze teren Nowego Cmentarza Żydowskiego. Miejsce jest zarośnięte, ale jest tam trochę dobrze zachowanych macew.


Wohyń.
Dosyć nietypowa kaplica na cmentarzu parafialnym.


Las pomiędzy Wohyniem i Suchowolą.
Ważnym celem wyjazdu było odnalezienie granicznego kamienia z czasów gdy północno-wschodnie tereny obecnego woj. lubelskiego zajmowało Wielkie Księstwo Litewskie, a Parczew był miastem przygranicznym.


Znalezienie kamienia nie było trudne, bo jest oznaczony na mapie którą się posługiwaliśmy.


Ruszamy dalej do Suchowoli jadąc pięknym dawnym gościńcem. Jadąc dosyć wolno, bo kamienista nawierzchnia była taka sobie pod przyczepkę.


Suchowola i węzeł szlaków rowerowych.
My ze szlaków raczej nie korzystamy, dobierając trasy pod własne potrzeby.


Na wzgórzu w Suchowoli znajdują się obiekty miejscowej fabryki wódek, które warto odwiedzić chociażby z uwagi na interesujące malunki na elewacjach. Sama gorzelnia funkcjonuje tu już od początków XIX wieku.


Fabryka wódek w Suchowoli.


Z Suchowoli początkowo boczną drogą przez piachy ruszamy do Czemiernik.


Czemierniki.
8 km z Suchowoli pokonujemy w dobrym tempie, meldując się przy bramie na teren parku otaczającego pałac Firlejów.


Tablica pamiątkowa związana z Henrykiem Firlejem z Dąbrowicy, który w 1622 roku wzniósł pałac.


Renesansowy pałac Firlejów skąpany w popołudniowym słońcu.


Czemierniki.
Pałac Firlejów, który czeka na remont i udostępnienie. Dwa miesiące wcześniej byłem tu o poranku.


Czemierniki.
Wycieczka wycieczką, ale place zabaw muszą być. Tego dnia nie było żadnego od startu, więc pojawił się dylemat. Franek wkręcił się na całego (bo ten plac zabaw koło stawu jest super!), było już po 18, a my mieliśmy jeszcze 20 km powrotu do Parczewa.
Młody się bawił, ale nie tyle co chciał. Chciał do wieczora, a najlepiej żeby tam nocować. Trzeba więc było użyć brutalnych metod „to my jedziemy, paaaa” 🙁 Jako rekompensatę ma obiecane, że przyjedziemy tam ekstra i na dłużej – dał się przekonać.


Czemierniki.
Wyjeżdżając mijamy jeszcze kościół pw. św. Stanisława w stylu renesansu lubelskiego ufundowany przez Henryka Firleja na początku XVII wieku.


Odcinek Czemierniki – Parczew.
Przed nami 20 km drogi na wschód, słońce mamy za plecami więc wieczorne kolory są idealne.


Elementów dożynkowych nie zabrakło.


Odcinek Czemierniki – Parczew.
Już po zachodzie słońca mijamy zalew w Siemieniu na Tyśmienicy. Tym samym wróciliśmy na teren Polesia.


Z Siemienia do Parczewa biegnie droga dla rowerów, ogólnie spoko bo asfaltowa, ale z tymi krawężnikami i znakami to komuś się przesadziło.


Parczew.
Było przed 20 gdy wjechaliśmy na rynek, na którym trwał bodajże zlot foodtraków. Samochód stał kilka ulic dalej, więc załadowaliśmy się do środka i ruszyliśmy w drogę powrotną do Lublina.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *