W dniu 28.08.2019 roku odbyły się Dni Dobrosąsiedztwa Korczmin-Stajiwka, związane z uroczystościami religijnymi w cerkwi w Korczminie oraz przy cudownym źródle w Stajiwce. W drugiej części relacji z rowerowej wycieczki odcinek kolejowy z Bełza do Uhnowa – najmniejszego miasta Ukrainy, a potem powrót rowerem drogą wzdłuż granicy do tymczasowego przejścia granicznego Korczmin-Stajiwka.
Relacja z pierwszej części wycieczki:
EDD Korczmin-Stajiwka [2019] Rowerem do Bełza i Uhnowa Cz.1
Przypomnienie trasy wycieczki.

Panorama Bełza z Zameczka. Tu na Zameczku kończyła się kiedyś Polska, za kościołem płynie Sołokija, będąca do 1951 roku rzeką graniczną.

Bełz. Wracamy do centrum, by udać się na dworzec kolejowy.

Bełz. Przejeżdżamy mostem na Rzeczycy, największym dopływie Sołokii.

Bełz. Z mostu na Rzeczycy było widać w odległości 8 km jedną z kopalni węgla kamiennego – Stepową.
Kopalnia leży koło wsi Głuchów tuż nad Sołokiją, ale po „tamtej” stronie granicy sprzed 1951 roku.

Bełz. Linia kolejowa Czerwonohrad – Rawa Ruska, panorama na zachód.

Bełz. Kolumna św. Wincentego przy linii kolejowej. Tu też lokalizacja z przewodnika „Ziemia Lwowska” jest błędna.

Bełz. Kolumna św. Wincentego.

Wyjeżdżamy z Bełza drogą do Waręża, ale tylko na moment.

Wieś Zabłocie. Pomnik poświęcony ogłoszeniu niepodległości przez Ukrainę 24 sierpnia 1991 roku.

Bełz. Wracamy na dworzec kolejowy, za 10 min. przyjedzie nasz pociąg.

Bełz. Formalnie jest to stacja, bo są dwa tory, jest budynek dworca, ale miejsce jest poza czasem i przestrzenią.

Bełz. Po tej trasie kursuje tylko jeden pociąg, poranny z Rawy Ruskiej do Sokala i powrotny wczesno-popołudniowy z Sokala do Rawy Ruskiej. Jest lokomotywa i jeden wagon. Ale jest i zabawa.

Bełz. Początkowo obsługa pociągu była zaskoczona naszą chęcią podróży z rowerem z uwagi na ciasnotę w wagonie, ale szybko się dogadaliśmy że damy radę. Z pomocą innego pasażera wsiadającego w Bełzie wrzuciliśmy rowery do przedsionka.

Pociąg Bełz – Uhnów. Rowery zablokowały jedno wejście, ale na szczęście na kolejnych stacyjkach perony były po drugiej stronie więc nie trzeba ich było przestawiać.
Kupiliśmy bilety po 18 hr, czyli 12 hr za osobę + 6 hr za rower.

Pociąg Bełz – Uhnów. Na tej trasie, podobnie jak Rawa Ruska – Lwów, kursuje stary mocno zużyty wagon plackarnyj, z ostatnim przydziałem na trasie Lwów – Chersoń (zostały jeszcze rozkłady jazdy). Frekwencja przyzwoita, ale nie było tłoczno.


Pociąg Bełz – Uhnów. Dla Tomka sama jazda była atrakcją, bo nigdy wcześniej nie był w środku plackarty. W miarę wysiadania pasażerów tył wagonu zrobił się wolny, więc mógł spróbować jak to jest podróżować na górnej leżance.

Pociąg Bełz – Uhnów. Po równej godzinie jazdy docieramy do Uhnowa. Droga miała ok. 20 km, więc łatwo policzyć że prędkość jazdy była porównywalna z jazdą na rowerze po równoległej drodze.

Stacja Uhnów. Pani prowadnica i wysiadanie z rowerami, wysokie wagony i niskie perony to ciężki kawałek chleba dla rowerzystów.

Stacja Uhnów. Pożegnaliśmy się serdecznie z obsługą i współpasażerami, a pociąg pojechał dalej do Rawy Ruskiej. Tomek biegł i machał na pożegnanie, przez co maszynista lekko zgłupiał, nie wiedząc czy ma jechać czy hamować 😉

Stacja Uhnów. Sielsko-anielsko, nic tylko rozbijać się z namiotem na peronie i regulować ruch 2 pociągów pasażerskich na dobę.

Stacyjka leży konkretnie koło wsi Zastawie, do Uhnowa jest jeszcze 1,5 km.

Sołokija przed Uhnowem. W tym miejscu nie była już rzeką graniczną, gdyż cały Uhnów również należał do Polski do 1951 roku.

Sołokija przed Uhnowem, widok na wschód.

Uhnów – najmniejsze miasto Ukrainy.

Uhnów. Szedł pan z krową, a Tomek się pyta czy może jej zrobić zdjęcie. Przy okazji krowa się najadła trawy, a my pogadaliśmy o ekologicznych kosiarkach – zwierzętach, które zaczynają wprowadzać miasta w Europie.

Uhnów. Centrum miasta, kolejnego w którym ruch mały i ludzi niewiele. Mnóstwo pustej zabudowy stoi na tych terenach, bo ludzie wyjechali za granicę za pracą.

Uhnów. Nasz główny cel pobytu tutaj – XVII wieczny kościół pw. Wniebowzięcia NMP, częściowo w ruinie, ale niezwykle efektowny i imponujący rozmiarami.


Gdybyśmy się odwrócili od kościoła to widać to – porzucony blok.

Uhnów. Kościół pw. Wniebowzięcia NMP. Napis słabo czytelny, ale widać fragment nazwiska „Lenartowicz”.

Tyle widać wnętrza przez dziurę w drewnianych drzwiach.

Uhnów. Kościół pw. Wniebowzięcia NMP. Na dwóch pilastrach widać próby renowacji, ale raczej nie miało to miejsca niedawno.


Uhnów. Kościół pw. Wniebowzięcia NMP. Na zdjęciu w przewodniku G. Rąkowskiego (przed 2007) północna wieża ma jeszcze barokowy hełm, obecnie jak widać ten również uległ zniszczeniu.

Uhnów. Jedziemy i trafiamy na nieczynne Muzeum Historyczno-Krajoznawcze. Jest też mapka z tego samego projektu co w Bełzie.

Uhnów. Kościół pw. Wniebowzięcia NMP z oddali.

Uhnów. W centrum miasta stoi również synagoga z początku XX wieku , dosyć wyjątkowa bo nieotynkowana.


Uhnów. Do granicy mieliśmy jeszcze ok. 13 km, więc ruszyliśmy z bezpieczną rezerwą czasową ponownie na wschód.

Kościół w Uhnowie widziany z drogi.

Droga Uhnów – Stajiwka. Ruch absolutnie minimalny, gorąco i przyjemnie.




Droga Uhnów – Stajiwka, wieś Korczów.
W połowie drogi zrobiliśmy przerwę przy sklepie na coś do picia i ostatni kwas na rozlew.

Wieś Korczów. Na Ukrainie trudno ot tak „zaliczyć sklep”. Po przywitaniu się z miejscowymi i kupieniu kwasu i napoju, podszedł do nas Siergiej. Zaczęliśmy gadać, o naszej wycieczce, jego pracy w Polsce i okolicach. Towarzysko powinienem napić się piwa, ale trzeba było wracać samochodem, więc piwo dostałem w prezencie. Potem gdy zeszło na pytanie „dlaczego w Polsce nie sprzedają kwasu na rozlew?” dostaliśmy kolejne dwa kufelki, a Tomek jeszcze loda. Poznaliśmy rodzinę i sąsiadów, właściciela sklepu i innych gości. Wszyscy razem siedzieli pod sklepem i robili sobie grilla.
Czas nas naglił, więc musieliśmy jechać, Trochę szkoda, bo fajnie byłoby tam zanocować, a potem pójść na raki nad Sołokiję.

Droga Uhnów – Stajiwka. Ogólnie był fajny asfalt, ale miejscami było i tak.

Stajiwka. Odbijamy na ścieżkę do granicy.

Trzeci raz tutaj tego dnia, drugi rowerem, w międzyczasie pociągiem.

Stajiwka. Gdy zastanawialiśmy się gdzie może być ekipa z Chełma, to ona właśnie nas dogoniła na ostatnim kilometrze przed granicą.

Ścieżka Stajiwka – granica. Połączone siły Lublina & Chełma.

Stajiwka. Uroczystości się już skończyły, ale parę osób zostało, więc udało się jeszcze zrobić małe zakupy na straganie.

Stajiwka-Korczmin. Wracamy do Polski.

Korczmin. Ekipa chełmska miała samochodu dalej, więc pożegnaliśmy się i każdy ruszył w swoją stronę.
