Niebieskim szlakiem z Karpacza do Samotni

Jeden z najbardziej popularnych szlaków pieszych w Karkonoszach prowadzi ze świątyni Wang w Karpaczu do kotła Małego Stawu, przy którym znajduje się schronisko Samotnia. Jest to dosyć łatwa trasa poprowadzona po utwardzonej drodze, gdzie czas przejścia wynosi ok. 1-1,5 h w jedną stronę.

By dojść do Małego Stawu zaparkowaliśmy autokar na parkingu przy ul. Karkonoskiej, skąd ok. 600 m spacerem przez las dotarliśmy do świątyni Wang. Przy parkingu znajduje się płatna toaleta, są też pamiątki i sklep spożywczy. Nad parkingiem autokarowym jest też duży parking dla samochodów.

Z uwagi na wczesną porę w niedzielę świątynia była jeszcze zamknięta, więc po zakupie biletów do Karkonoskiego Parku Narodowego ruszyliśmy w kierunku Samotni. Początkowa część szlaku cechowała się dosyć mocnym podejściem i w większości biegła w lesie.

W miarę zbliżania się do Starej Polany las robił się rzadszy, a z drogi było widać efektowne panoramy na główne pasmo Karkonoszy wraz z najwyższym szczytem Śnieżką. Stara Polana to dobre miejsce na przerwę we wspinaczce, zwłaszcza na kamiennych pozostałościach po dawnym schronisku, które istniało tu do 1966 i nie zostało odbudowane po pożarze.

 

Wreszcie po 1,5 h marszu pojawił się cel wycieczki – Mały Staw, otoczony z trzech stron górującymi ponad nim na ok. 200 m ścianami skalnymi. Mały Staw to typowe jezioro polodowcowe (cyrkowe), powstałe podczas ostatniego zlodowacenia, znajdujące się na wysokości 1183 m n.p.m. Na okolicznych zboczach nie brakowało śniegu, co nie dziwi, gdyż był to dopiero 29 kwietnia.

Schronisko i jego okolice są pełne turystów, gdyż niebieski szlak prowadzi stąd dalej, przez położone niedaleko schronisko Strzecha Akademicka, w kierunku Śnieżki.

Szlak niebieski okrąża schronisko i wspina się ostro pod górę. Nawet nie idąc w kierunku Śnieżki, warto podejść przynajmniej kawałek z uwagi na lepszą panoramę na dolinę kotła Małego Stawu, a także i Samotnię.

Wczesna pora wyjścia z Karpacza pozwoliła uniknąć tłumów na trasie i pod schroniskiem, ale w podczas powrotu od świątyni Wang ciągnął już nieprzebrany tłum turystów. Najgorzej miały chyba dzieci w wózkach, dla których taka nawierzchnia z ostrej kostki granitowej była prawdziwą ścieżką zdrowia. Ale był również i taki uroczy pies.

Wróciliśmy więc pod świątynię Wang w Karpaczu Górnym. Wang to niezwykły obiekt, zbudowany na przełomie XII i XIII wieku w Norwegii nad jeziorem o tej samej nazwie. Stamtąd w XIX wieku został zabrany i drogą przez Szczecin i Berlin trafił w Karkonosze. Jego ponowne poświęcenie odbyło się w 1844 roku. Wykonany jest z nasyconej żywicą sosny norweskiej, wykazującej bardzo wysoką trwałość. Obecnie zarządza nim parafia Ewangelisko-Augsburska. Więcej interesujących informacji znajduje się na stronie świątyni: www.wang.com.pl.

Z Wang tą samą drogą wróciliśmy na parking do autokaru, skąd przez Kowary pojechaliśmy do słynnego czeskiego Adrspach (o czym będzie kolejny post).

Fot. Aleksander Wiącek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *