Przyczepka rowerowa Nordic Cab – ponad 4 lata doświadczeń

W marcu br. minęły 4 lata, od kiedy stałem się szczęśliwym posiadaczem przyczepki rowerowej Nordic Cab (obecnie sprzedawany jako Nordic Cab Explorer). Przez ten czas korzystał z niej starszy syn (pomiędzy 2 a 6 rokiem życia), obecnie swoje wojaże rozpoczął młodszy (niecały 1 rok). Przed Nordic Cabem przez niepełny rok używałem zwykłej przyczepki kupionej w markecie, ale pod każdym względem było widać jej toporność, uciążliwość w użytkowaniu i brak wygody dla dziecka. Opisane niżej doświadczenia nie są typowym testem modelu, jaki można znaleźć w Internecie, tylko zbiorem luźnych opinii i zdjęć z wyjazdów.

Szukając w 2013 roku wygodnej przyczepki dla syna nie planowałem zakupu Nordic Caba, o którym chyba nawet wtedy nie słyszałem. Bardziej kierowałem się w stronę Croozera lub Chariota, szukając wypadkowej pomiędzy jakością, a ceną tych popularnych wtedy (i obecnie) modeli. Na Nordica trafiłem na jesiennych Targach Rowerowych w Kielcach, które odwiedzałem z racji prowadzonej działalności gospodarczej. Dzięki koledze z Wrocławia poznałem Asię i Darka z Bike Ovo – dystrybutorów na Polskę m.in. przyczepek Nordic Cab i Zigo. To oni zachęcili mnie, by wybrać norweską firmę, co było strzałem w dziesiątkę. Nordic Cab miał jeszcze jeden niepodważalny argument – był dostępny w kolorze niebieskim, prawie pod kolor ramy w moim rowerze :).

Pobyt we Wrocławiu w marcu 2014 roku był okazją, żeby odebrać przyczepkę, a przy okazji obejrzeć jak się ją składa. Nordic Cab 3w1 to przyczepka rowerowa przeznaczona dla dzieci, wózek towarowy oraz wózek spacerowy. Tej ostatniej opcji nigdy nie testowałem, dodatkowe trzecie kółko leży od nowości w piwnicy. Wersje rozszerzone przyczepki za dodatkową opłatą oferują jeszcze zestaw do biegania, trekkingu i narciarstwa.

Pierwszym plusem przyczepki jest sztywne plastikowe dno, odporne na wodę, ułatwiające przewóz bagażu i towaru do 50 kg. Do podstawy montowana jest górna część przyczepki, koła oraz dyszel.

Oparcie w przyczepce jest regulowane, zarówno odległość od przodu przyczepki (podstawa) jak i kąt nachylenia (oparcie). Jest to niezwykle przydatne, gdyż w zależności od wzrostu dziecka i ilości wiezionych rzeczy z tyłu, można dowolnie regulować wielkością obu przestrzeni. Tylna ściana przyczepki jest mocowana na sztywno do boków, ale dzięki prostemu systemowi sprężynowemu w kilka sekund można ją odblokować i położyć do środka podczas składania.

Opcjonalnym wyposażeniem przyczepki jest elastomer (widoczny poniżej za kołem), którego zadaniem jest tłumienie drgań podczas jazdy (Nordic nie posiada amortyzacji). W widoczne na zdjęciu opony Schwalbe Big Apple zainwestowałem po jakimś czasie, ich grubość i mniejsze ciśnienie również w pewnym stopniu łagodzą drgania, ale warto wiedzieć, że czynią one przyczepkę szerszą. W moim wypadku poskutkowało to niemożliwością zmieszczenia się w drzwiach do pomieszczenia w którym jest przechowywana, ale z uwagi na szybko zdejmowalne koła nie jest to zbyt uciążliwe.

Po zmontowaniu przyczepka była już gotowa do nocnej jazdy przez Wrocław. Jak widać na zdjęciach posiada ona dwa odblaski w dolnej części, a także uchwyt do zaczepienia lampki nad górną folią tylnej klapy. Odblaskowe są także pionowe białe pasy obok zamków, paski na bocznych ścianach, a po wymianie także i paski na oponach.

Mocowanie do roweru odbywa się standardowo na samozatrzask poprzez włożenie końcówki dyszla w uchwyt zaczepiony do osi roweru. Dodatkowym zabezpieczeniem jest linka, którą owija się wokół tylnego trójkąta ramy roweru i łączy przez dyszel z przyczepką – jest to rozwiązanie awaryjne, gdyby w jakiś sposób puściło mocowanie podstawowe (np. pęknięcie szybkozamykacza koła).

Drugim zadaniem do zrealizowania był jeszcze transport przyczepki z Wrocławia do Lublina. Dojazd na peron z przyczepką przy sprawnych windach lub pochylni nie był problemem (w zbyt krótkich windach trzeba zestaw rozpinać i ustawiać rower obok przyczepki). Zapakowanie się do wagonu polegało na złożeniu przyczepki (ściągnięcie kół, dyszla i położenie pleców i boków). Przyczepka ładnie wchodzi na półki bagażowe w wagonach, ale dobrze mieć linki elastyczne zapobiegające przesuwaniu się w czasie jazdy.

Innym wyzwaniem jest podróż w szynobusach, zwłaszcza gdy jest mało czasu na postój i dużo ludzi. Wtedy trzeba liczyć na pomoc i życzliwość innych pasażerów, szczególnie podczas wsiadania i wysiadania.

Drugim poza pociągiem sposobem transportowania sprzętu jest samochód. Nordic po złożeniu wchodzi dłuższym bokiem do bagażnika (Ford Focus II kombi), koła można dać na górę i zostaje jeszcze dużo miejsca na sakwy.

W pierwszych dniach korzystania testy przyczepki wypadły pomyślnie, Tomek był zadowolony, a przyczepka prowadziła się bardzo dobrze.

Przez kilka lat korzystania nie było czasu na dłuższą wyprawę z przyczepką, ale odbyliśmy wiele wycieczek po Lublinie, okolicach i regionie, wspierając się dojazdami samochodem lub pociągiem. W tym czasie nie odnotowaliśmy ani jednej awarii, gumy, odczepienia się przyczepki czy wywrotki.

Zwykle próbowaliśmy jeździć po równych asfaltowych nawierzchniach, ale nierównych asfaltowych, szutru czy zwykłych dziur nie brakowało. Wtedy dla wygody dzieciaka tempo jazdy było zmniejszone, bo wycieczki to nie wyścigi 🙂

Maksymalny dzienny dystans jaki Tomek pokonał w przyczepce to nieco ponad 50 km, maksymalna prędkość ok. 40 km/h. Największy jednorazowy dystans bez wysiadania – ok. 20 km i trochę ponad godzinę jazdy. Stabilność przyczepki jest bardzo duża, w zasadzie jedynym ograniczeniem jest moc w nogach, a nie prędkość – nie dotyczy to oczywiście zjazdów, gdzie ważąca 13 kg przyczepka + dziecko + bagaże znacznie wydłuża drogę hamowania, więc ostrożność jest wskazana. Podobnie trzeba uważać przy jeździe na pusto bez dziecka i bagażu – raz na prędkości ok. 35 km/h i wejściu w łuk na drodze z koleinami przyczepka wyleciała mi w powietrze i w bok.

W tym czasie również trzy razy byliśmy na Ukrainie, która stanowi duże wyzwanie w zakresie znalezienia równych nawierzchni, jednocześnie pozbawionych dużego ruchu samochodowego.

Jednym z elementów, który stanowi o wyższości przyczepki nad fotelikiem rowerowym, jest swoboda ruchów u dziecka. Nordic jest przyczepką dla jednego lub dwójki dzieci, w pierwszym przypadku siedzi ono pośrodku (wystarczy przepiąć pasy). W wariancie dwuosobowym ilość miejsca jest naturalnie dużo mniejsza, ale w „jedynce” zmieści się wiele rzeczy – jedzenie, picie, książki, zabawki, mniejsze lub większe misie, poduszka do spania czy koc.

Korzystając z moskitiery i folii można regulować temperaturę i przewiew w środku, chronić przed deszczem, owadami lub słońcem – to ostatnie dzięki foliom przeciwsłonecznym. Całość jest naturalnie wodoodporna, zaliczyliśmy kilka ulew i w środku zawsze było sucho. Przez cały czas jazdy nie ma też problemu, by rozmawiać z dzieckiem.

Tylny przedział przyczepki – część bagażowa, może być regulowana dzięki ruchomemu oparciu. Wchodzi tam naprawdę duża liczba rzeczy, część mieści się pod siedzeniem, reszta za nim. Na plecach oparcia jest też siatka na drobne rzeczy. Konstrukcja przyczepki umożliwia też przewożenie większych rzeczy, tj. rowerki biegowe, a przy użyciu linek elastycznych także ekwipunku na przyczepce (karimaty, śpiwory itd.) – wielokrotnie przetestowane np. przez ekipę Kajtostanów.

Rozwiązaniem, którego nie ma większość z przyczepek jest możliwość rozłożenia oparcia do pozycji leżącej. Wystarczy odpiąć górne mocowanie i przesunąć maksymalnie do przodu siedzenie, a potem ponownie zapiąć dziecko w pięciopunktowe pasy. W takim ułożeniu nie ma oczywiście tak dużo miejsca na bagaże, które można zmieścić między oparciem a dnem przyczepki – warto to zrobić, bo przyczepka jest lekko pochylona do tyłu i przy pustej przestrzeni bagażowej głowa dziecka jest nieznacznie poniżej nóg.

Korzystanie z Nordic Caba jako wózka towarowego jest bardzo praktyczne. W różnej konfiguracji i ułożeniu oparcia można przewozić kilkadziesiąt kilogramów wszystkiego, co tylko zmieści się do środka. Raz nawet udało się przewieźć coś większego…

Podsumowując – niezwykle praktyczna i prosta w obsłudze przyczepka, prawie pozbawiona wad (chyba największą brak amortyzacji, ale to by wymuszało całkowitą zmianę konstrukcji). Bardzo duża przestrzeń dla dziecka, wodoodporna, z możliwością przewożenia towarów. Po 4 latach użytkowania w okresie wiosna-jesień poza typowymi śladami użytkowania i zabrudzeniami nie ma ani jednego elementu, który uległby zniszczeniu lub uszkodzeniu (pomijając wymianę opon na lepsze i zgubienie chorągiewki). Jeden raz pojechaliśmy w teren zimą po śniegu, o czym pisałem we wcześniejszym poście tutaj.

Bez dwóch zdań – polecam.

Aleksander Wiącek

3 Comments:

  1. Croozer jest jednak zdecydowanie lepszy. Ma ogromny bagażnik- z 2 dzieci w środku jadę na targ i kupuje warzyw i owoców na tydzień. Myślę że z 15-20kg. Przy awarii w trasie fotelika dzieciecego znajomych, wsiadlo tam 3 dziecko. oczywiście prędkość przejazdu była minimalna bo było nie wpiete ale jednak nie musiało iść. Prowadzony jak wózek w razie awarii zmieści 4 dzieci. Ma amortyzator a i tak w razie dużych nierówności dzieciaki krzyczą żeby zwolnić więc takim nie autoryzowanym można chyba jeździć tylko po asfalcie lub ścieżkach rowerowych. Dno ma super i jako jedyny takie posiada.. choć nie zdarzyło nam się nic w Croozerze przez 3 lata jazdy po 1000km w sezonie(ma wiotkie nieprzemakalne dno) żeby sztywne było potrzebne.

    • kierunekwschod

      W 3-4 dzieci to niezłe wyzwanie 😉 Niby wydaje się niemożliwe, ale kiedyś na wyprawie spaliśmy w 3 os. namiocie w 4 osoby z plecakami w nogach 😀
      Jak pisałem, przy braku amortyzacji jedzie się wolno, daje to radę dlatego, że wycieczki to nie wyścigi więc nie trzeba się spieszyć.
      W całej historii jeżdżenia tylko raz mi syn chciał wysiadać w czasie jazdy przez nawierzchnię – na koszmarnie krzywej kostce brukowej, z której zrobiono „drogę dla rowerów” (???) pomiędzy Kazimierzem Dolnym a Puławami, przy wale wiślanym.
      Pozdrowienia 🙂

    • Croozer nie jest zła opcją, ale nie można tych przyczepek porównywać. Ostatnio wróciłem z wyprawy po Norwegii z Nordic Cabem, nie mą innej opcji, że ciężko teren, trudny teren, jazdę w deszczu ogarnie Croozer- mam tez Croozera. Prosze wlozyc do bagażnika Croozera ciuchy czy jedzenie i przejechać się nią w deszczu… Nordic to bezpieczeństwo, komfort jazdy w każdych warunkach, bagażnik jest duży ponieważ sporo rzeczy wieści się w podłodze pod siedzeniem. Z Croozera tak szybciej się wyrośnie… można Tak długo,Ale jak mówiłem to dwie różne przyczepki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *